Marcin Kwaśny, aktor znany m.in. z filmów „Katyń”, „Pilecki” i „Wyklęty”, debiutuje jako reżyser pełnometrażowego filmu fabularnego. Jego „Odzyskany”, z Andrzejem Mastalerzem, Filipem Gurłaczem i Marią Gładkowską w rolach głównych, opowiada o odbudowywaniu relacji w rodzinie. Film trafi do kin 14 sierpnia, a już 9 sierpnia widzowie w całej Polsce będą mogli go przedpremierowo zobaczyć.
“Nałóg dziedziczy się w milczeniu. Przebaczenie trzeba wypowiedzieć na głos. Idźcie i zobaczcie, zanim powiecie, że w polskim kinie nie ma o czym rozmawiać.” – pisze terapeuta uzależnień i autor bestsellerowej książki „Alkodestrukcja”, Robert Rutkowski, który nazwał „Odzyskanego” jednym z najważniejszych filmów tego roku. W swojej recenzji podkreśla, że siłą debiutu Marcina Kwaśnego jest uczciwość oraz odwaga w podejmowaniu tematu uzależnienia bez moralizowania.
„Kwaśny nie traktuje widza jak naiwniaka. Nie obiecuje, że wzruszenie załatwi sprawę, bo przebaczenie nie leczy uzależnienia – ono leczy relację. Tę różnicę film pokazuje bezbłędnie i prowadzi ją uczciwie do samego końca.”
Rutkowski zwraca uwagę, że film odwraca biblijną przypowieść o synu marnotrawnym. Tym razem to ojciec wraca po latach nieobecności, próbując naprawić to, co wydawało się nie do naprawienia.
Jak podkreśla terapeuta, przez ponad trzydzieści lat pracy spotykał ludzi podobnych do filmowego Janka – dorosłych, którzy wciąż noszą w sobie dziecięce pytanie o przyczynę odrzucenia.
„W moim gabinecie od trzydziestu lat siadają tacy Jankowie. Dorośli ludzie z dziecięcym pytaniem w oczach: »Dlaczego wybrał butelkę, a nie mnie?« Otóż nie wybrał.”
Zdaniem Rutkowskiego „Odzyskany” pokazuje coś, o czym rzadko mówi się w kinie – że uzależnienie jest chorobą, która niszczy nie tylko osobę uzależnioną, ale całe rodziny.
„Dopiero zrozumienie, jak silnym narkotykiem jest alkohol, otwiera drogę do wybaczenia. Tragizm człowieka ogranego przez legalny narkotyk przestaje być wtedy podłością, a zaczyna być bezwzględnym wyrokiem.”
Terapeuta podkreśla również, że film bardzo wyraźnie oddziela problem uzależnienia od miłości rodzica do dziecka.
„Ojciec Janka mierzy się z narkotyczną substancją, nie z miłością do syna. Te dwie sprawy trzeba umieć rozdzielić. ‘Odzyskany’ umie to zrobić.”
Przedpremierowe pokazy „Odzyskanego” odbędą się 9 sierpnia w wybranych kinach w całej Polsce, natomiast ogólnopolska premiera filmu została zaplanowana na 14 sierpnia.
Informacje o filmie i lista kin dostępne są na stronie dystrybutora: https://rafaelfilm.pl/odzyskany/
TAG: ROBERT RUTKOWSKI , FILM, ODZYSKANY, RECENZJA
INNE RECENZJE:
Inspirujący film, który wychodzi ponad typowe „christian movies”. Jest subtelniejszy i o wiele lepiej zagrany niż filmy ze stemplem “religijne”. Widać u Kwaśnego inną wrażliwość niż w polskim religijnym kinie zapatrzonym w protestanckie katechezy, które są tak popularne również w Polsce. Solidny debiut!
Łukasz Adamski
Odzyskany – pełnometrażowy debiut reżyserski Marcina Kwaśnego – to wyznanie. Film prezentujący wartości, w które wierzą autorzy, i wskazujący, że przemiana jest możliwa – „odzyskanie” siebie jest możliwe. Trzeba tylko zaufać. W żarliwym aktorstwie Andrzeja Mastalerza i Filipa Gurłacza kryje się tajemnica. Warto ją podjąć.
Łukasz Maciejewski
PEŁNA RECENZJA ROBERTA RUTKOWSKIEGO:
„Odzyskany” – przypowieść odwrócona
Ewangelia według św. Łukasza opowiada historię syna marnotrawnego. Młody człowiek bierze swoją część majątku, roztrwania ją w dalekiej krainie, wraca głodny i upokorzony, a ojciec wybiega mu naprzeciw, przywracając mu godność i dom.
Marcin Kwaśny w swoim reżyserskim debiucie odwraca tę przypowieść. W „Odzyskanym” marnotrawnym jest ojciec. To on odszedł, gdy syn był jeszcze dzieckiem. To on roztrwonił majątek – nie pieniądze, lecz lata nieobecności, niewypowiedzianych słów i utraconych szans. Po latach wraca. Tylko że nikt nie wybiega mu na spotkanie. Bo kto miałby to zrobić? Syn, który zamiast dzieciństwa dostał przedwcześnie dorosłość?
Janek (znakomity, niezwykle oszczędny w środkach wyrazu Filip Gurłacz) od lat samotnie dźwiga ciężar życia. Opiekuje się ciężko chorą matką (Maria Gładkowska), walczy o przetrwanie i z każdym kolejnym dniem podejmuje coraz bardziej ryzykowne decyzje. Życie nie zostawia mu miejsca na słabość. Wtedy, niczym duch z przeszłości, pojawia się ojciec – człowiek, który zawiódł najmocniej. Wraca przekonany, że da się jeszcze wyrównać rachunki z przeszłości.
Ale Janek nie oczekuje już niczego. I właśnie w tym „nic” kryje się cała zamrożona krzywda chłopca, który przez lata czekał, aż ktoś po niego przyjdzie. Nie przyszedł nikt.
Największą siłą filmu jest to, że nie wybiera łatwych rozwiązań. Zamiast gwałtownej konfrontacji i emocjonalnego rozliczenia dostajemy powolne, bolesne i bardzo prawdziwe odbudowywanie relacji. Każdy gest, każde spojrzenie i każde przemilczenie znaczą tu więcej niż najbardziej efektowne dialogi.
W tę historię naturalnie wpisana zostaje postać księdza związanego ze wspólnotą Anonimowych Alkoholików. To bohater pokazany bez cienia moralizatorstwa czy religijnego lukru – człowiek, który wyciąga rękę tam, gdzie kończą się ludzkie siły. Nie daje prostych recept, ale towarzyszy, kiedy najbardziej potrzeba obecności.
Jest w tym filmie scena, dla której naprawdę warto kupić bilet. Syn uczy ojca pływać w stawach nad dolinką. Kiedyś ojciec obiecał małemu Jankowi, że nauczy go pływać. Nie nauczył. Sam nie umiał. Teraz role odwracają się całkowicie – dorosły syn podtrzymuje w wodzie swojego starego ojca jak dziecko.
Najpierw rodzice mają dzieci, a później dzieci mają rodziców. W „Odzyskanym” ta prawda wybrzmiewa z wyjątkową mocą. Janek odzyskuje ojca właśnie w tej roli, w której sam został kiedyś opuszczony. Paradoksalnie to on staje się dla ojca przewodnikiem.
Osobne słowa uznania należą się Andrzejowi Mastalerzowi. To aktor obecny w polskim kinie od lat, a wciąż zaskakująco niedoceniany. Jego bohater nie jest ani jednoznacznym winowajcą, ani łatwą do usprawiedliwienia ofiarą. To człowiek przegrany, próbujący po latach podnieść się z własnych błędów. Mastalerz gra tę postać całym ciałem – pochylonymi plecami, niepewnym spojrzeniem, dłońmi, które nie wiedzą, gdzie znaleźć dla siebie miejsce.
Najwięcej dzieje się wtedy, gdy milczy. Na jego ascetycznej twarzy rozgrywa się więcej niż w niejednym długim monologu. To wielka, przejmująca rola – i jedna z tych kreacji, dla których zapamiętuje się cały film.
„Odzyskany” nie opowiada wyłącznie o uzależnieniu. To film o odpowiedzialności, przebaczeniu i o tym, że nawet po największej życiowej katastrofie można próbować odzyskać siebie. Nie daje łatwych odpowiedzi ani prostych wzruszeń. Zostawia widza z pytaniem, czy każde zerwane więzi można jeszcze odbudować – i czy czasem największym cudem nie jest właśnie odwaga, by spróbować.



