papież Jan Paweł II

„Maryja. Matka Papieża” – film, który odkrywa duchowe źródło siły Jana Pawła II

Nowy film „Maryja. Matka Papieża” odsłania pomijany wymiar życia Jana Pawła II i pokazuje źródło jego siły w sposób, którego wcześniej nie widzieliśmy na ekranie. Twórcy – Jan Sobierajski i Andrzej Kocuba – prowadzą widza przez miejsca, obrazy i momenty, które wyjaśniają, dlaczego pontyfikat papieża był tak wyjątkowy. Film trafi do kin 17 kwietnia 2026 roku.

Przez lata postać Jana Pawła II opisywano przede wszystkim jako przywódcę religijnego, filozofa i uczestnika przemian historycznych. Nowa produkcja proponuje inne spojrzenie – próbę uchwycenia tego, co pozostawało trudne do opowiedzenia i rzadko stawało się tematem opowieści.

Jak zauważa Wincenty Łaszewski, teologi i mariolog, po śmierci papieża dominował jednostronny obraz jego pontyfikatu: „Wszyscy mówili o wielkości – filozofie, autorytecie, człowieku dialogu – ale pomijano fundament, na którym to wszystko było zbudowane”. Zdaniem Łaszewskiego problem ten wynika nie tylko z selekcji tematów, ale też z ograniczeń języka: „To rzeczywistość, której nie da się po prostu opowiedzieć. Każde nazwanie może bardziej oddalać niż przybliżać”.

Twórcy filmu zdawali sobie sprawę z tego wyzwania. Zamiast klasycznej narracji biograficznej proponują formę bliższą esejowi filmowemu – opartą na obrazach, miejscach i skojarzeniach.

Zdjęcia realizowane w takich miejscach jak Fatima, Rzym czy Częstochowa nie pełnią jedynie funkcji ilustracyjnej, ale budują kontekst interpretacyjny opowieści. Film porusza także szersze wątki – m.in. wydarzenia XX wieku, napięcia geopolityczne i rolę religii w ich interpretacji.

Jak podkreśla Łaszewski, „to jak wejście w ocean bez umiejętności pływania”. Jednocześnie zaznacza, że twórcy unikają największej pułapki: „Nie udają, że potrafią wszystko wyjaśnić. Raczej prowadzą widza pod próg tej rzeczywistości”.

W tym sensie „Maryja. Matka Papieża” wpisuje się w nurt współczesnego kina, które coraz częściej rezygnuje z jednoznacznych interpretacji na rzecz doświadczenia i refleksji. To propozycja zarówno dla widzów zainteresowanych postacią papieża, jak i dla tych, którzy szukają w kinie czegoś więcej niż klasycznej biografii.

Za dystrybucję odpowiada Rafael Film, znany m.in. z wprowadzania do kin takich tytułów jak Najświętsze Serce, Triumf Serca czy 21.37.

Więcej informacji o filmie: Maryja. Matka Papieża – Rafael Film

Cały tekst recenzji Wincentego Łaszewskiego filmu „Maryja. Matka Papieża”:

Od tamtej chwili minęło już ponad 20 lat, a ja wciąż mam w pamięci spotkanie z
pewnym kapłanem legitymującym się watykańskim paszportem, któremu w dniach
żałoby po śmierci Jana Pawła II skarżyłem się, że nagle wszyscy wychwalają zmarłego
papieża i nazywają go wielkim – wielkim filozofem, orędownikiem pokoju, twórcą
dialogu międzyreligijnego, autorytetem dla młodych, poetą i czym tam jeszcze… – ale
nikt nawet się nie zająknie, by powiedzieć, że u podstaw tego wszystkiego była
niepokalana Maryja i papieskie Totus Tuus. Usłyszałem w odpowiedzi ironizujące i
pogardliwe: „Co ty myślisz? Taki wielki człowiek, a miałby praktykować taką
prymitywną pobożność?”


Nie! Jest zupełnie inaczej. Nie da się zasypać prawdy tysiącem zapewnień, że ona
nie istnieje. Albo próbować zwyczajnie z niej szydzić.


Gdy usłyszałem, że ktoś robi film o maryjności papieża Jana Pawła II, pomyślałem:
„Nareszcie”. Nikt tego dotąd nie zrobił, choć od odejścia papieża Polaka minęło z g ó rą
dwie dekady. Bo to temat niewygodny i niechętny. Ale też niezwykle trudny i
wymagający. Ważyć się nazwać mistyczną tajemnicę papieża po imieniu, spróbować
ująć ją w słowa i obrazy to jak rzucić się w wody oceanu nie umiejąc pływać. Może
dałoby się dotknąć tego misterium i przeczuć go, gdyby samemu było się jak Wojtyła
mistykiem. Ale jeśli się nim jest, to też się zamilknie… Jak milczał Papież.


To niemożliwe, by opowiedzieć o maryjności Jana Pawła II na sposób mistyczny,
czyli prawdziwy – jako o relacji do Matki Bożej, która jest obecna w jego życiu bliżej niż
najbliżsi. To krąg rzeczy tak głęboki, że nazwanie go tylko od niego oddala. A jednak…
da się. Choć trochę. Rzucając światło z wielu stron, jakby oświetlając kolejne ściany
diamentu. I zaklinając wszystko w ciszę, która mieszka między słowami. W niej
pozostało wiele miejsca na działanie łaski.


Film „Maryja Matka Papieża” z samej definicji tematu nie może być doskonały . I
takim być nie może, bo by zwyczajnie udawał i kłamał. Ale ten obraz może doskonale
oświetlić z wielu stron to papieskie misterium. Kamera nie wejdzie głęboko, flesz
odbije się od diamentowej ściany, ale twórcy filmu chcą nas tylko pod nią
podprowadzić. Uważny widz, który sam nosi w sobie tęsknotę, by być takim
człowiekiem jak Maryja i który mógłby sparafrazować słowa Pawła VI uczącego że
„chrześcijański znaczy maryjny” i wołać, że „być w pełni sobą znaczy być maryjny” –
taki wejdzie do środka tajemnicy. Pozna ją w swoim sercu.


Coś takiego było moim udziałem, gdy oglądałem ten film. I za to dziękuję Panu,
Panie Janie Sobierajski i zdejmuję czapkę przed całym zespołem, który – tak! –
„dokonał rzeczy niemożliwej”.

Więcej także: Maryja. Matka Papieża – premiera 17 kwietnia

Pokaz przedpremierowy w Dobrym Miejscu: POKAZ PRZEDPREMIEROWY FILMU MARYJA MATKA PAPIEŻA W DOBRYM MIEJSCU – 12 KWIETNIA 2026

Przewijanie do góry